sobota, 30 marca 2013

IV ; Sumienie, wina, i kucharka

Zbliżała się północ. Ta szczególna minuta, gdy lampy gasły na sekundę, zapalając się już nowego dnia. Dziewczyna o krótkich, ciemnych włosach siedziała przy ognisku, do bólu wytężając wzrok.
Niepotrzebnie.
- Jestem. - powiedział ktoś za jej plecami.
Mężczyzna stał kilka kroków za nią, przez ramię miał przewieszone coś zającopodobnego, a w oczach kpinę. Dała się tak łatwo podejść. Zacisnęła tylko zęby, godząc się z kolejną porażką. Wstała. Wciąż nie mogła się przyzwyczaić do tego, co powiedział jej tamtej pamiętnej nocy. I wciąż nie mogła pozbyć się tego wrażenia...
Że on wie. Mimo jej usilnych starań, wie o wszystkim. Ale to było niemożliwe.
Jeśli się dowie, zabije ją.
- Musisz?
- Muszę. - odparł, szczerząc zęby w ten irytujący, kpiący sposób. Jakby była małym dzieckiem.
Westchnęła. Tak było, jest, i będzie. I to właśnie uwielbiała. Stale ten sam rytm dnia dawał jej względne poczucie bezpieczeństwa, nie musiała martwić się, że jej towarzysz nie wraca. Każde z nich było zawsze na swoim miejscu, tam, gdzie powinno.
Mimo wszystko musiała wiedzieć.
- Drake... Posłuchaj. Bo, widzisz...
- Hmm? - podniósł wzrok znad oprawianej zwierzyny.
- Ostatnio odnoszę takie wrażenie... Taka głupia myśl... Że ty...
- Nie, nie mam wady słuchu, możesz mówić ciągiem.
Znowu westchnęła. Dlaczego on wszystko utrudniał?
Ale... Co jeśli nic nie wie, a ona się zdradzi? Jeśli wie, ale myśli że one sobie nie zdaje z tego sprawy? Nie.
- Już nic, przypomniałam już sobie.
- Aha. - bez zainteresowania wrócił do przerwanego zajęcia. Starała się go zrozumieć, ale z Drake'em było ciężko. Wściekał się, by po chwili zaproponować jakąś czynność na następny dzień. Milczał w zadumie godzinami, po czym bez słowa wyjaśnienia wychodził, a dziewczyna mogła się tylko domyślać, gdzie.
Teraz dokończył oprawianie, otrzepał ręce i rzucił:
- No? Zamierzasz mi powiedzieć, czy dać mi uschnąć z ciekawości?
Nienawidziła tych chwil, gdy kpił z niej w żywe oczy. Być może rzeczywiście był ciekawy, ale drwina zabolała ją jak policzek. Wyprostowała się.
- A schnij.
Roześmiał się- przez jego głowę przemknęły setki myśli.
- Tak chcesz mi się odwdzięczyć za to wszystko, co zrobiłem? - machną ręką dookoła.
- Gdy to "wszystko" robiłeś, mnie nie było w planach. - najeżyła się Elliott.
Drake znowu parsknął śmiechem.
- Mówisz tak, jakbyś była niechcianym dzieckiem.
- A nie jestem?
- Sama sobie odpowiedz. - rzucił niedbale, za maską obojętności ukrywając uśmiech.
Elliott odebrała to inaczej. Patrząc na chłodny wyraz twarzy towarzyszam, ciężko było nazwać go przyjacielem, mimo wszystkich trudów, jakie razem przeszli. Gdy patrzyła mu w oczy, i nie widziała nic- miała swoją odpowiedź. Cofnęła ręce od ogniska, pozwalając, by chłód wziął je w posiadanie. I tak zawładnął już jej duszą.
Chłód, oczywiście.
Drake zauważył, że dziewczyna wyraźnie posmutniała, a był to jeden z niewielu widoków, jak ogromna ciotka Catelyn, gdy całowała go podczas spotkań rodzinnych, których nie mógł znieść. Chciał chociaż spróbować, jak wygląda współczucie, przyjaźń... Coś takiego. Tymczasem chował się pod pozorami odpychających min, nienawidząc sam siebie.
Ale taki już był. "Taki mój urok"- pomyślał z goryczą.
Nie zauważył nawet, jak Elliott odeszła od ognia. Na Boga, potrafiła już skradać się niemal tak dobrze jak on! Znowu ogarnęło go to głupie, bezpodstawne poczucie winy. Powoli pochłaniało jego serce, wypominając każdą drwinę i każdy śmiech.
Ale zaraz- czy niezależny, zbuntowany renegat ze środka Ziemi ma serce? I sumienie? A jeśli nawet, od kiedy go słucha?
Kierując się właśnie taką logiką, doszedł do wniosku, że nigdy. Tak więc ten wątpliwy zając piekł się dosyć apetycznie, a noc wyciągała mroźne macki. Zdejmując mięso z ognia, podsycił płomień.
- Obiad! - zawołał, i natychmiast poczuł się jak idiota. No tak, zrobili z niego kucharkę.
- Do diabła, chyba faktycznie się starzeję. - mruknął, dosalając potrawkę. - No, ile mam czekać? - krzyknął ze złością.



_____________________________________________
Dzisiaj już sobota o_O . Więc życzę wszystkim tym ninjom, którzy może jednak odwiedzają bloga po prostu Wesołych Świąt. Konkrety sobie dopowiedzcie, słodkiego baranka, i tak dalej. Tak więc wesołego jajka ;))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz